Usiądź wygodnie. Może z kubkiem kawy albo herbaty. Ten tekst nie będzie
o gramatyce. Nie będzie o tym, jak odmieniać czasowniki. Będzie o Tobie.
O Twojej drodze, o frustracji, o zmęczeniu. I o nadziei.
Bo jeśli uczysz się angielskiego od lat – może od podstawówki, może od
liceum, może już jako dorosła kobieta – i wciąż nie czujesz się pewnie,
kiedy masz coś powiedzieć, to najpierw chcę, żebyś wiedziała jedno:
To nie znaczy, że jesteś zła w języki.
Naprawdę.
Wiem, że możesz mieć już tego wszystkiego dość. Że czasem siadasz do
nauki i myślisz: „Ile jeszcze? Czemu to nie działa? Czy ja w ogóle się
kiedyś nauczę mówić?” A potem odkładasz książkę, znowu z poczuciem, że
coś z Tobą nie tak. Że wszyscy inni potrafią, a Ty nie.
Ale prawda jest taka, że bardzo możliwe, że po prostu uczono Cię w
sposób, który… nie miał prawa zadziałać.
Nie jesteś problemem. Problemem jest system.
Przez lata wpajano nam, że nauka języka to podręcznik, słówka do
wkuwania, testy, oceny. Ale czy ktoś naprawdę uczył Cię rozmawiać?
Zadawać pytania? Odpowiadać bez stresu? Reagować, kiedy ktoś mówi
szybko, niedbale, z akcentem?
Większość z nas była uczona „dla szkoły”, „dla certyfikatu”, „dla
pracy”. Ale nikt nie mówił, jak mówić. Jak oswoić się z językiem tak, by
stał się częścią Twojej codzienności. By był narzędziem, a nie
przeszkodą.
I dlatego, mimo że masz w głowie mnóstwo wiedzy, w sercu czujesz…
blokadę. Niepewność. Strach.
To nie jest lenistwo. To zmęczenie.
Znam to uczucie. Znasz teorię. Wiesz, co trzeba robić. Ale już tyle razy
próbowałaś, że zaczynasz wątpić. Bo jeśli tyle czasu, tyle kursów, tyle
aplikacji nie pomogło – to może już za późno?
Nie jest.
Wiem, że masz 30 lat (albo więcej, albo trochę mniej) i może wydaje Ci
się, że „już powinnaś umieć”. Ale wiesz co? Właśnie teraz jesteś w
idealnym miejscu, by naprawdę zacząć.
Nie dlatego, że masz więcej czasu (pewnie wręcz przeciwnie).
Nie dlatego, że masz idealne warunki.
Tylko dlatego, że masz świadomość, że chcesz się komunikować. Nie być
idealna. Być skuteczna. Swobodna. Autentyczna.
I to zmienia wszystko.
Język to nie projekt. To relacja.
Nie chodzi o to, żeby „nauczyć się angielskiego raz na zawsze”.
Chodzi o to, żeby się z nim zaprzyjaźnić.
Tak jak z nową znajomą – na początku czujesz się niezręcznie. Nie wiesz,
co powiedzieć. Ale z każdą rozmową jest łatwiej. Zaczynacie się
rozumieć. Czasem się nie dogadacie, czasem nie zrozumiesz żartu. Ale z
czasem… czujesz się przy niej swobodnie.
Tak właśnie można zbudować relację z językiem.
Nie przez presję i perfekcjonizm, tylko przez małe, codzienne kroki.
Nie przez „muszę się nauczyć”, tylko „chcę rozmawiać”.
I naprawdę – możesz zacząć teraz
Nawet jeśli masz wrażenie, że „zaczynasz od zera”. Nawet jeśli
popełniasz błędy. Nawet jeśli boisz się odezwać.
To wszystko jest częścią procesu.
Ale jesteś silna. Jesteś mądra. I naprawdę możesz nauczyć się mówić po
angielsku tak, żeby czuć się pewnie.
Nie w przyszłości. Nie za rok.
Tylko krok po kroku – już teraz.
A jeśli potrzebujesz kogoś, kto Cię w tym wesprze…
To jestem tu. I mogę Ci pomóc.
Bez oceniania. Bez podręczników, które nic nie dają. Bez stresu.
Za to z rozmową, humorem i życzliwością. Bo właśnie tak się buduje
językowa pewność siebie.
Jeśli czujesz, że to ten moment – napisz do mnie. Umów się na lekcję
próbną. Albo po prostu przeczytaj więcej moich tekstów. Może któryś z
nich będzie dla Ciebie jak ciepły kocyk w chłodny dzień.
Mówienie po angielsku to nie dar od losu. To decyzja.
I możesz ją podjąć właśnie dziś.
Z odwagą i pasją,
Emilia Awarska